moje-zdjęcia-CITYFIT1.jpg

O mnie

KONTAKT:
Piotr
fitman@op.pl

Znajdujesz się na blogu ekstremalnego samodoskonalenia. Jestem miejscowym edukacyjnym programem. Mów mi Piotr. Jestem TRENEREM PERSONALNYM, KONSULTANTEM DIETETYCZNYM, DIETETYKIEM SPORTOWYM I COACHEM DIETY. Będę wpisywał do twojego systemu informacje dotyczącą ZDROWEGO TRYBU ŻYCIA, Podejmę się próby zachęcenia Cię do ćwiczeń w fitness klubie i nie tylko.

Swoją przygodę ze sportem rozpocząłem od dalekowschodnich sztuk walki (Wing - Tsun Kung Fu, Modliszka Siedmiu Gwiazd Kung Fu). Uwielbiam trening funkcjonalny oraz bodybuilding. Moja przygoda ze sportem trwa już 35 lat. Kawał czasu i ogrom doświadczenia ! W każdej wolnej chwili dzielę się tą pasją z innymi. Ludzie których trenuję to nie tylko zbiór mięśni i kości. To osobowości posiadające uczucia i emocje, radości oraz troski. Zawsze staram się rozumieć i wspierać drugiego człowieka w jego dążeniu do celu. To jedna z moich najważniejszych życiowych dewiz. Prowadzę treningi personalne oraz grupowe. Moje zajęcia przeznaczone są dla mężczyzn jak i kobiet. Nie mam żadnej czarodziejskiej różdżki, która spowoduje, że nagle osiągniesz zamierzony cel. Ale jeśli go osiągniesz to będzie to tylko i wyłącznie Twoja zasługa...ja jedynie będę Cię wspierał w osiągnięciu mety najlepiej jak potrafię.

Oprócz tego - gram na gitarze. Czasami komponuję i wydaję płyty. Uwielbiam Krym oraz Bajkał. Jestem przyjacielem i managerem jednego z najlepszych gitarzystów na świecie. Z czego jestem dumny...

Otrzymałem wyróżnienie (przyznane mi przez Onet) za: BLOGOWY DEBIUT ROKU.

Nie jestem początkującym blogerem. Wciąż się rozwijam i poszerzam swoje horyzonty...

KONTAKT:
Piotr
fitman@op.pl

Początek...Modliszka 7 Gwiazd

24147_106812649344420_3559520_n.jpg

Sprawność nie jest karą...

JA2.jpg

Tutaj prowadzę treningi

salka.jpg

licznik aktywny od 22.06.2017
  • Wszystkich wizyt: 8499
  • Dzisiaj wizyt: 7
  • Wszystkich komentarzy: 78
Ostatnie wpisy

Kobieca figura cz.II – Od początku

Witam Was Szanowne Panie,

Ten tekst powinien pojawić się za parę dni. Jednak otrzymałem parę maili z prośbą o ciut więcej informacji, o dodatkowe wyjaśnienia. A że lato zbliża się wielkimi krocyma, to damy chcą już teraz narzucić sobie reżim związany z ogólnie pojętym – gubieniem zbędnych kalorii. Tydzień dla niekórych dam okazał się wiecznością. Podjąłem decyzję, że to co miałem zrobić za czas jakiś zrobię dzisiaj…

W tym tekście pojawią się nowe informacje oraz dodatkowe wskazówki. W niektórych jego fragmentach wrócę do tego co przekazałem w poprzednim tekście. Zrobię tak dlatego, że najważniejsze informacje musicie sobie przyswoić i utrwalić na stałe.

Mam nadzieję, że poważnie podeszłyście do poprzedniego zadania ? Ponieważ, jeśli będziecie przeskakiwały przepuszczając ciężkie zadnia, a wypełniając jedynie lekkie, to za moment nawet najlżejsze zadania staną się dla was bardzo trudne. Taki jest proces tej nauki – wszystko trzeba wykonywać w przekazanej przeze mnie kolejności.

I tak, poprzedniego razu obarczyłem was zadaniem polegającym na STANDARYZOWANIU RACJI ŻYWNOŚCIOWYCH SWOJEGO POŻYWIENIA. To znaczy – nauczyć się każdego dnia jeść produkty, które dadzą nam taką samą ilość kalorii w rozbiciu na: białka, węglowodany oraz tłuszcze. Każdego dnia utrzymujemy te same wartosci kaloryczne. Robimy tak dlatego, aby kontrolować postępujące kalorie, a to oznacza, że w końcu zaczęliśmy zarządzać swoim ciałem w sposób prawidłowy.

Nauczyłyście się przygotowywać posiłki na cały dzień (z pewnym wyprzedzeniem) w jednej i tej samej ilości.

Rozejrzyjcie się dookoła siebie. Widzicie ludzi, którzy nigdy nie próbowali nawet kontrolować tego procesu. Z drugiej strony, praktycznie wszyscy oni zaczyną udowadniać nam, że doskonale wiedza o co chodzi. Zaczną nas przekonywać, że wiele razy byli na diecie. A my już wiemy, że to oszukiwanie samego siebie ponieważ takich rzeczy nie można kontrolować na oko. Do tego potrzeba:

- Albo bardzo dokładnie znać kaloryczność produktów (wszystko ważyć i wpisywać każdego dnia do przygotowanych tablic).

- Albo dokładnie jeść jedną i tą samą ilość jedzenia każdego dnia (to co miałyście robić – zadanie nr.1)

W obu tych przypadkach otrzymujemy punkt odniesienia, odpowiednio którego możemy odejmować ilość dostarczanych kalorii, albo je dodawać.

SENS WSZYSTKICH DIET: KAŻDEGO DNIA DOSTARCZYĆ ORGANIZMOWI MNIEJ KALORII NIŻ SIĘ TRACI. 

Wszystko to jest bardzo proste. Dostarczamy jedzenia w trochę mniejszej ilości niż potrzebuje nasze ciało. Wówczas ten niedobór, nasze ciało będzie kompensować sobie pobierając tłuszcz.

Problem wszystkich diet polega na tym, że one nie uwzględniają indywidualnego PUNKTU RÓWNOWAGI konkretnego człowieka. Ta ilość jedzenia dzięki której ja będę chudł u kogoś innego spowoduje tycie i jeszcze zwiększy nabór kalorii. Oto i jest przyczyna powodująca to, że jednemu dieta pomoże a drugim nie.

Jednak z nami tak nie będzie. To co ja zalecam nie jest do końca dietą. Ja nie rekomenduję bardzo brutalnego ograniczania potrzeb waszego ciała. Problem nie polega jedynie na takich ograniczeniach po których wasze ciało, psychika i mózg zaczną źle się czuć. Wszystko jest dużo poważniejsze. Jeśli wprowadzone ograniczenia dla waszego ciała będą zbyt restrykcyjne, to ono przed tym zagrożeniem zacznie się bronić. Może spowolnić proces spalania tłuszczu kosztem spowolnienia szybkości przemiany materii w waszym ciele. Ono nie rozumie, że postanowiłyście mniej jeść dla ogólnie pojętego piękna. Ciało uważa, że nie macie czego jeść i że może umrzeć. Ono o was dba. Czasami właśnie ta troska komplikuje wam realizację marzeń.

PODSUMOWANIE: NIE MOŻNA W DRASTYCZNY SPOSÓB ZMNIEJSZAĆ DZIENNYCH RACJI ŻYWNOŚCIOWYCH !!!

Ale można robić to pomału i konsekwentnie. I właśnie teraz otrzymacie swoje drugie zadanie. POMAŁU ZMNIEJSZAĆ ILOŚĆ JEDZENIA PRZYGOTOWANEGO KAŻDEGO DNIA.

Pamiętajcie o tym, że nie ma potrzeby forsować tempa. To przyniesie więcej bólu niż korzyści. Czym dłużej i spokojniej będziecie dochodzić do SWOJEGO PUNKTU RÓWNOWAGI tym bardziej będzie cierpiał wasz tłuszcz.

Ani ja, ani wy, w tej chwili nie wiecie, ile wynosi wasz PUNKT RÓWNOWAGI, po przekroczeniu którego zaczniecie spalać tłuszcz.

Teraz ta informacja nie jest wam do niczego potrzebna, a to dlatego, że przecież posiadacie swój codzienny punkt odniesienia (wasza codzienna i stabilna racja pożywienia) w porównaniu do którego możecie (pomału) tak zmniejszać ilość jedzenia, aż znajdziecie granicę swojego punktu równowagi. Wystarczy jedynie po troszku ją przekraczać. Takie postępowanie pozwoli wam zachować fantastyczne samopoczucie i zdrowie…przy czym będzie spalało tłuszcz z całego ciała.

Najprawdopodobniej, jeśli już mówić językiem cyfr, to ten punkt równowagi będzie znajdował się pomiędzy 1,000 – 1,500 kcal. Chociaż lepiej zapomnijcie o tej cyfrze. Posługujcie się bardziej indywidualnym systemem pomiaru kalorii, opartym jedynie na waszych danych.

I tak, należy ciut ciut zmniejszyć porcję (rację żywnościową). Trzeba nieco obrazić się na WĘGLOWODANY !

Węglowodany, to – chleb, ziemniaki, owsianka, ryż, wszelkie kasze, słodkości itd. W zasadzie są to zawsze produkty pochodzenia roślinnego. A spytacie się Dlaczego akurat za rachunek węglowodanów ?

  1. WĘGLOWODANY przyczyniają się do tego, że po skończonym posiłku podwyższa się poziom insuliny, która jak na transportowy hormon przystało bardzo lubi taszczyć ze sobą pod skórę substancje odżywcze w postaci tłuszczu.
  2. BIAŁKA POTRZEBUJE WASZE CIAŁO I MIĘŚNIE ! Potrzebuje dla normalnego funkcjonowania, ponieważ całkowicie składamy się z białek. Tłuszcze się nie liczą ponieważ już prawie z nich zrezygnowaliście (tłuszcze są najbardziej kaloryczne).

Gitarra, ale jak to wygląda praktycznie ? Przypuśćmy, że każdego dnia jecie następujący nabór produktów:

1 szklanka kaszy gryczanej (ryżu, owsianki i itd.)

1 filet z kurczaka (500 gr cielęciny lub ryby i itd.)

0,5 kg warzyw (ogórki, pomidory, kapusta i itd.)

Przypominam, to bardzo uproszczony przykład. W waszej racji żywnościowej może być co chcecie i ile chcecie. Może być choćby 10 rodzajów produktów. Najważniejsze, aby to się powtarzało każdego dnia w jednych i tych samych ilościach. Wracamy do naszego przykładu.

Kasza gryczana i warzywa, to – węglowodany. Ale warzyw nie ruszajcie, to świętość ! To nie są zwykłe węglowodany, one normalizują poziom insuliny i bardzo pożytecznie wpływają na wiele procesów zachodzących w naszym ciele. Co pozostaje ? Prawidłowo. Pozostaje kasza gryczana.

Wskakuj na wagę. Jeśli twoja waga nie zmieniła się od ostatniego tygodnia, to zmniejsz ilość kaszy gryczanej/owsianki/ryżu do ¾ szklanki. Od tego momentu przed gotowaniem nie napełniasz już całej szklanki, a tylko ¾. To teraz jest twoja stała ilość węglowodanów wchodząca w skład eksperymentu o którym rozmawialiśmy w poprzednim artykule (pierwszy artykuł z cyklu).

Póki co nie wiesz, czy dzięki temu schudniesz, czy też nie. Dlatego, że jeszcze nie masz pojęcia, czy to jest poniżej twojego punktu równowagi, czy może powyżej. ALE dowiesz się o TYM dokładnie za tydzień ! Ty w odróżnieniu od pozostałych otaczających cię ludzi kontrolujesz ten proces. Dlatego twój sukces jest nieuchronny ! To tylko kwestia czasu.   

PODSUMOWANIE

W poprzednim artykule planowałem dać wam na dzisiaj dwa zadania; jedno o żywieniu, a drugie dotyczące ćwiczeń. Przeczytałem maile jakie dostałem, ruszyłem głową i póki co nie otrzymacie od razu dwóch zadań. Robię tak dlatego, ponieważ w innym przypadku nie oswoicie szybko tego materiału. Na tą chwilę tyle wam wystarczy. Pamiętajcie o jednym TO NIE JEST DIETA ! TO WASZE STAŁE ZDROWE ODŻYWIANIE SIĘ ! TO WASZ NOWY STYL ŻYCIA ! On pozostaje z wami na zawsze, nie na trochę, jak to bywa z dietami z kolorowych pism. Przyzwyczaicie się do tego, że odżywiacie się prawidłowo i że kontrolujecie swoje ciało. To tylko kwestia czasu. Powiem wam sekret – takie trudne są tylko początki. Za parę miesięcy będziecie przyjmowały to jak coś naturalnego i lekkiego. Nie będziecie mogły zrozumieć jak można było kiedyś odżywiać się inaczej. A za pól roku na tyle dobrze będziecie znały własne ciało, że nie będziecie już musiały jeść ciagle tych samych produktów.

Teraz słowo do tych dam, które już chcą zaczać modelować swoje ciało. Tu i teraz. Następne wydanie poświęcę – pupie. Pupie i tylko pupie. Dlaczego ? Ponieważ jestem facet a nas najbardziej rajcuje pupa i biust. Z biustem praktycznie nic się nie da zrobić, to pozostaje tyłeczek. I z tego co wiem, to także wiele dam ma sporo zastrzeżeń do swojej pupci. Opiszę możliwie najdokładniej jedno i zdecydowanie najbardziej bazowe ćwiczenie na tą część ciała (bardzo skuteczne). Następny artykuł będzie nosił tytuł: „Kobiece pośladki – przysiady”…Idąc dalej za ciosem ! Usatysfakcjnuję także lajdi proszące o zestawy ćwiczeń. Uprzejmie informuję, że czwarty artykuł będzie dla was, a mianowcie:„Prawidłowe treningi dla kobiet”.

Już te cztery artykuły będą prawdziwą skarbnicą wiedzy. Co z nią zrobicie, będzie zależało tylko o was samych.

 

Pozdrawiam,

Piotr

Jedna odpowiedź na Kobieca figura cz.II – Od początku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>